w dniu dzisiejszym w godzinach 18-19-ta, ja brzeszczanin, przebywałem na terenie miasta Bochni; pojechałem do Empiku, a przy okazji na zakupy do sklepu PSS, i tak:
1. ruch pojazdów w mieście jest tak kolosalny, że trudno się przebić,
2. sklep PSS, a właściwie wielki market oblegany przez wielką ilość klientów, nawet nie ma gdzie zaparkować,
3. zaopatrzenie wyśmienite, a ceny konkurencyjne, to powiedziała moja żona, robiąc zakupy za 260 zł,
4. miasto sprawia wrażenie jakiejś małej metropolii, nieprawdopodobnie zatłoczonej i tętniącej życiem.
Wiem że to nie wszystkim może się podobać, ale taka jest rzeczywistość.
Około godz. 19-tej wracam do Brzeska: wrażenie wręcz przytłaczające, pustka, ciemność, pojedyńcze samochody, ludzi już prawie nie widać, właściwie taka zabita dechami wiocha. Może to i fajne, ale taki stan rzeczy znaczy, że nie ma tu pracy, ludzie nie mają pieniędzy, a miasto obumiera. Trzeba wielkiej bezczelności i arogancji, aby śmieć przyrównywać Bochnię i Brzesko i to na jednym poziomie, to są dwa różne światy. Nie wiem kto rządzi w Bochni, ale wiem że dzieli nas tylko 10 km odległości. Natomiast w Brzesku rządzi p. Wawryka i śmie ubiegać się o dalszą władzę, twierdząc, iż jest sprawdzonym gospodarzem. Ja bym go nazwał raczej szalonym gospodarzem i to tylko przez grzeczność.
W dalszym ciągu utrzymujmy na stanowisku burmistrza Wawrykę, a jest on już drugą kadencję, czyli to on ponosi pełną odpowiedzialność za ten stan rzeczy, czyli miejmy pretensje tylko do siebie. Zamiast tego bocheńskiego zgiełku, być może męczącego, Wawryka zafunduję nam kolejne dzwonienie, i zadłuży nas do tego stopnia, że nasi prawnukowie będą to jeszcze spłacać, a brzeszczanie, którzy jeszcze pozostaną, będą przekonani, że to Wawryka przyniósł im ogień.